Obejrzałem film "Motyl i skafander" oparty na autobiograficznej książce francuskiego dziennikarza Jeana-Dominique'a Bauby'ego pod tym samym tytułem.
Film jest świetny, głęboki, poruszający i dający bardzo wiele do myślenia, a gra aktorów fantastyczna. Jeśli macie serce to film łapie za gardło i nie puszcza do ostatniej minuty. Film o człowieku i człowieczeństwie, o obezwładniającej śmiertelnej powłoce i przezwyciężającej mocy woli i wyobraźni. Jeśli chcecie to przegapić, to wasza bardzo mała i żałosna sprawa...
W pełni świadomy, ale sparaliżowany człowiek, któremu pozostała jedynie zdolność mrugania jedną powieką, postanawia dać ostatnie świadectwo swojej osobowości i człowieczeństwa zamkniętego w całkowicie izolującym i krępującym ruchy "skafandrze". Specjalny system pozwala mu za pomocą 200 000 mrugnięć podyktować całą książkę-wyznanie. 10 dni po jej opublikowaniu umiera na zapalenie płuc. Chociaż umarł, wypuścił na wolność miliony motyli...
Zobaczcie też:





